• Wpisów: 716
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 85 dni temu, 11:52
  • Licznik odwiedzin: 322 535 / 2916 dni
 
slubne
 
Córka Rybaka: Pójście do pracy i jednocześnie powrót na uczelnię to była dla mnie, po ponad roku bycia z Leosiem w domu, spora zmiana. Zapomniałam już, jak to jest cały dzień siedzieć w pracy. Uzmysłowiłam sobie, co to znaczy czasami widzieć dziecko tylko godzinę dziennie. Ale nie narzekam, zaciskam zęby i odliczam do końca roku. Zostało mi jeszcze 20 zajęć. Staram się też dla męża, bo mimo zmiany stanowiska i masy zupełnie nowych obowiązków w pracy dzielnie mnie wspiera i robi co może, żebyśmy spędzali ze sobą jak najwięcej czasu.

Wydaje mi się, że nieźle sobie to wszystko poukładaliśmy i dajemy sobie radę, mimo że nikt z rodziny nam tu na miejscu nie pomaga. Na szczęście mamy znajomą nianię, która w razie problemów Leosia ze zdrowiem albo przy moich późnych powrotach z uczelni, zajmuje się na kilka godzin Młodym. Już za nami 3 choroby Leona, jedna męża i jedna moja - wszystko w ciągu 1,5 miesiąca.

Myślałam, że już jakoś pójdzie nam z górki, ale po dzisiejszej rozmowie z właścicielką żłobka, do którego chodzi Leo, wróciłam do domu i się popłakałam.

W tamtym tygodniu i na początku tego miałam od niej telefony, że Młody marudzi i nie mogą sobie z nim poradzić (ząbkowanie). Miała do mnie pretensje, że nie odbieramy go wcześniej. Na szczęście niania miała wolne popołudnia przez dwa dni i poszła po niego już o 13. Niestety lekarz nie da mi zwolnienia na ząbkujące dziecko, a przedszkolanka twierdzi, że "inni rodzice ząbkujących dzieci do żłobka nie przyprowadzają". W czwartek i piątek było już ok.

Raz na miesiąc jest u nich pracująca sobota i można oddać dziecko na 4 godziny. Dopłacamy za to do podstawowego abonamentu 50 zł i ta opłata jest obowiązkowa, nawet jeśli dziecka się w ten dzień nie przyprowadza. Taka sobota była akurat dziś i fajnie się złożyło, bo ja akurat dziś miałam zajęcia. Okazało się, że Leo był w żłobku sam. Kiedy go odbieraliśmy, pani poprosiła nas na rozmowę. W dużym skrócie powiedziała, że oczywiście chodzi jej o dobro dziecka, które jest wrażliwe, wymaga naszej większej uwagi i obecności, a w żłobku jest bardzo absorbujące. Czasami podobno jedna pani zajmuje się nim, a druga pozostałą ósemką. Mówiła też, że mimo że mamy opłaconą opiekę przez 10 godzin dziennie, to nie powinniśmy Młodego trzymać tam tak długo. Podobno inni rodzice przyprowadzają dzieci na krócej. Więc pytam jacy rodzice? Albo mający na miejscu do pomocy dziadków albo niepracujący. Więc odpowiada, że pracujący. Więc pytam na ile? Na pół etatu? No nie, na etat. W końcu z niej wydusiłam, że ma na myśli rodziców, którzy są nauczycielami. No tak, tacy rzeczywiście nie muszą zostawiać dzieci na cały dzień. Była też bardzo zdziwiona, że ktoś może pracować aż do 17 (no rzeczywiście, dodając jeszcze dojazdy w Warszawie to strasznie dziwne). A na końcu dowiedzieliśmy się, że rozważała nawet rozwiązanie z nami umowy.

Przy niej jeszcze byłam twarda i stanowczo powiedziałam, że póki co to się nie zmieni z naszej strony. Sama się podjęła opieki nad dziećmi i tak ona wygląda. Mam wrażenie, że chciałaby żeby każdy płacił za pełny pakiet za opiekę, a przyprowadzał dziecko na 2 godziny co drugi dzień :/ Mnie nikt nie pyta, czy po pracy jestem zmęczona.
Ale jak już wróciłam do domu to się rozkleiłam.  Zaczęłam się rozglądać za innymi żłobkami, ale ten jest zdecydowanie w najdogodniejszym dla nas położeniu i odpowiada nam cenowo. Postanowiłam też złożyć podanie do państwowego żłobka. A może jakoś przypadkiem uda nam się dostać? Chociaż znajoma mówi, że listy oczekujących są bardzo długie. Mam nadzieję, że uda nam się dotrwać do końca roku. Wiem, że mieszkanie z rodzicami czy teściami nie jest zbyt fajne, ale ten kto może niech doceni ich choć trochę. Dużo bym dała żeby chociaż raz na jakiś czas mieć możliwość poprosić mamę czy teściową o wcześniejsze odebranie Leosia ze żłobka.
Mojego nastroju nie poprawia też fakt, że przepadły nam bilety do Hiszpanii.
Najgorsze, że zły nastrój nie zniknął nawet po zjedzeniu bloku czekoladowego. Idę po drugi kawałek i zakopuję się pod koc.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jak tak można powiedzieć do rodzica. Co ty masz zrobić według niej.. przecieżoboje z mezem pracujecie. A normalni ludzie niestety w tych czasach jeszcze dłuzej  w pracy siedzą.. Wspólczuje ale nie zamartwiaj się bo to nie wasza wina.
    Pomyślcie nad nnycm złobkiem moze jakoś.
    Moja chodzi do panstwowego ale i tak kasa idzie bardzo duża uważam a czy jest lepiej ? Nie sądze.

    Trzymajcie się kochani :*
     
  •  
     
    To strasznie smutne, że trzeba stawać przed takim wyborem praca i dziecko w żłobku przez tyle godzin :/. No i jeszcze wysłuchiwać przy tym takich tekstów :/. Mało profesjonalne mi się to wydaje, no i na pewno nie budzi zaufania, ze z kimś takim dziecko jest dobrze zaopiekowane :/.
     
  •  
     
    Jezu, co za baba!!!
    mam nadzieję że uda Wam się zmienić żłobek!
     
  •  
     
    Strasznie mi przykro ,ze trafiłaś na tak mało rozumne babsko. Totalnie nie daj sobie wmówić ,ze małemu czegos brakuje. I nawet nie mysl by płakać! Uwazam ,ze jestes niesamowita ,ogarniasz prace, studia i rodzine... Moja mama tez była zabiegana i wcale złe tego nie wspominam :)
    No i dokładnie. Płacisz - wymagasz.
     
  •  
     
    Kurczę co za baba! Moze najlepiej płacić, a nie oddawac dziecka, a może wartoby poszukać niani na cały etat, jeżeli w żłobku mają taki problem. Mając dziecko mieszkanie z rodzicami ma swoje zalety, ale też jest dużo wad, ja bardzo rzadko korzyst z pomocy dziadkow, bo o ile dziadek nic nie powie, to babcia prędzej czy później to skomentuje :/
     
  •  
     
    Tez pracuje w prywatnej placowce i dla wlascicieli liczy sie tylko kasa, kasa, kasa, cala reszta to zlo, a jak juz trzeba z dzieckiem wysiedziec swoje to juz w ogole. Widac pedagogiczne podejscie do sprawy.
     
  •  
     
    To nie z Leonem jest problem ale z nią. Nawet jeśli jest bardziej absorbujacym dzieckiem to jej zadaniem jest wam pomoc, wyjść z inicjatywą,  wdrożyć działania które będzie realizowane na dwóch frontach: żłobek-dom. Pracuje w Waw i nie znam nikogo kto jest przed 17 w domu przy pełnym etacie. Moim zdaniem Ta Pani sama chciałby być wolna o tej porze stąd ta zagrywka. Głowa do góry! Mimo Dobrej lokaluzacji chyba poszukiwanym innej placówki.
     
  •  
     
    Nawet gdybyś w tym czasie siedziała w domu i nic nie robiła to umowa jest umowa. i guzik mnie obchodzi co robią inni rodzice .. okropne babsko, mam nadzieję, że uda Ci się zmienić tą instytucję na cokolwiek innego, byle lepszego, 3mam kciuki, bo na poprawę ze strony kogoś takiego to ciężko liczyć..
     
  •  
     
    Brak słów!
    A może ten kto wydawał jakieś 'pozwolenie' dałby radę pogrozić palcem? Chociaż ja bym szukała innego (łatwo mówić, gdy okolica pasuje), bo takie słowa dyrektorki to jakieś chore brednie!
    Moje Polowe dziecko przychodzi do żłobka bladym świtem (6:40), odbierane też jest późno - 15:20/30. Żłobek czynny do 16. No ale to nieważne. Na szczęście nikt się nie skarży, że za długo - ale to państwowy, więc ktoś nad tym 'wyżej' czuwa.
     
  •  
     
    faktycznie dziwna baba. Po za tym płacisz za to żeby ktoś zajął się dzieciakiem. Nie leżysz wtedy w domu tylko pracujesz. Myślałam że takie instytucję są własnie po to. A ząbkowanie? Co to za powód OMG!
     
  •  
     
    Brak słów na takie zachowanie tej baby... Po takich akcjach bałabym się zostawić swoje dziecko w jej rękach...
     
  •  
     
    Bezczelność, niech w takim razie wprowadzi opłaty za godziny. 3 godziny - 1/3 abonamentu. Ząbkowanie - w ogóle nie skomentuję. I jeszcze babsztyl dorabia ideologię i wzbudza w Was poczucie winy. Czy ona żyje w szklanej bańce?
     
  •  
     
    No niestety, o 16;30 Paweł był ostatnim dzieckoem, które odbierałam. Resztę odbierały babcie. Biedny ryczał przy drzwiach za każdym dzieckiem i mu nie przeszło przez pol roku.
     
  •  
     
    Nas niestety czeka to samo za nie cały rok. Zapisalam już małą do żłobka tylko ja mam go 3 piętra niżej niż biuro.  Mam nadzieję że uniknę takich bab ja ta Twoja!  Trzymaj się!
     
  •  
     
    tak jakbys oddawala go do zlobka, a sama siedziala przed tv caly dzien, no chyba dla wlasnej przyjemności go tam nie zostawiasz, chyba po to jest ten zlobek :/
     
  •  
     
    szczerze - takie gadanie jest niedopuszczalne, skontaktuj się z kiLKOMA INNYMI RODZICAMI (MOŻE Też mają takie wymówki z tą babką). Do tego powiedziałabym tej Pani, że skoro nie potrafią sobie dać rady z dzieckiem, to chyba nie do końca są kompetentnymi osobami. Jeśli to nie pomoże - to zmieniłabym żlobek. Po takich słowach nie ufałabym, że moje dziecko jest w odpowiednich rękach. I nie wierz im, że on jest wymagający, nadwrażliwy, wymaga masy więcej uwagi niż inne dzieci. Dzieci są różne, grunt to umieć i mieć kwalifikacje się nimi zaopiekować. I chcieć! A tu widać ciśnienie na kasę i nic poza tym...
     
  •  
     
    Co za sucz! Normalnie bezczelna baba! Nie dość że człowiek płaci cały pakiet i zapewne nie mało bo to prywatna placówka, to jeszcze się musi tłumaczyć z tego że zostawia dziecko na tyle godzin za ile zapłacił! Zaloze się że gdy Leona nie było w żłobku cały miesiąc to też musisz zapłacić, prawda? Oby ci się udało dostać do państwowego. Ja wracam co pracy w maju i już się boje co to będzie z naszą Ninja :( Oboje z mężem pracujemy i niby będziemy mieli przewagę ale itak dzieci jest więcej niż miejsc :( Skladalas papiery w tym roku czy dopiero będziesz składać?
     
  •  
     
    @amsisley:   no to niczym się nie przejmuj. Płacisz to wymagasz, a jak się jej nie podoba, to niech się zastanowi czy to zawód na pewno dla niej ;) -> następnym razem jej tak powiedź. I nie miej wyrzutów sumienia tylko dlatego, że jakaś baba prawdopodobnie najechała Ci że jesteś wyrodną matką. Nie jesteś! Ja to  wiem , Ty  to wiesz i Twój mąż też :)

    Uśmiech :*
     
  •  
     
    @amsisley: ta babeczka jest właścicielką tego żłobka (to prywatna placówka) więc niestety nie ma już instancji wyższej ;) a Leo rzadko kiedy jest tak długo, zwykle staramy się albo zaprowadzić go trochę później albo odebrać. niestety nie zawsze się da
     
  •  
     
    nie martw się kochana! a na tą Panią to  bym doniosła do dyrektorki. Niech już tak nie przesadzają, moja siostra np mieszka w Czechach i tam to jest normalne że dzieci są po 10 h w przedszkolu/żłobku, ba młody chodzi teraz do szkoły i prócz 8 h w szkole pozostałe 2 spędza albo w świetlicy albo z skautami. Nigdy się na to nie skarżył wręcz przeciwnie, tam nauczycielki się dziećmi zajmują i dają im dodatkowe zajęcia... nasze szkolnictwo(przedszkole i żłobki) to jakaś porażka.