• Wpisów:850
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:208 dni temu
  • Licznik odwiedzin:326 596 / 3039 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak wszędzie trąbią, żeby stosować kremy z większymi filtrami, a ciagle niełatwo takie dostać. A nie chce mi się rano smarować kremem z spf i jeszcze dodatkowo nakładać normalny krem i podkład czy puder..
  • awatar Nia: Ponoc wiecej niz 30 mie na sensu, bo ochrona wcale nie ejst jakos diametralnie wieksza, a zeby wyprodukowac 50 trzeba sporo wiecej chemii w to wlozyc. Do tego nie pracujesz na budowie, zeby ciagle byc wystawiona na slonce. Na te kilka minut rano czy po poludniu na powrot do domu wystarczy niewielki filtr.
  • awatar Pani-Bożenek: Tylko nigdzie nie mówią, że przez filtry nie dostaje się do organizmu witamina D. 10 minut w południe na słoneczku jest podobno wystarczające. A filtr 15 wystarczy, chyba, że idziesz się opalać.
  • awatar perleperle: Na co dzień spf 15 w zupełności wystarczy. Do tego jak dajesz podkład + puder to ochrona jest jeszcze wieksza bo to są kosmetyki kryjące
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przed urodzeniem Leosia nigdy nie czułam instynktu macierzyńskiego, dlatego z ciekawością obserwuję zmianę, jaka we mnie zachodzi od niedawna. Powoli zaczyna kiełkować we mnie chęć na drugie dziecko. Trochę zaczynam zazdrościć koleżankom, które są w ciąży i z rozczuleniem patrzę na maleństwa w wózkach-gondolkach. Nawet mężowi o tym powiedziałam, a ze mną jest tak, że jak o czymś ważnym mowię, to już to sobie przemyślałam kilka razy. Ucieszyłam się, bo stwierdził, że chciałby przy drugim dziecku wziąć więcej wolnego. To znaczy, że chce to drugie i nie boi się wyzwania

Tylko teraz doszedł do głosu rozsądek i zastanawiam się - kiedy
  • awatar perleperle: @ptasiowa: nie boję się o to że nie pokocham dziecka z czasem. Chodzi o to ze na razie nie mam w sobie tej miłości, bo jest to dla mnie abstrakcja, chociaż już je widziałam i coraz bardziej czuję. Nie wierzę też że świat mi się wywróci w momencie po porodzie jak ujrzę dziecko, chyba że jakiś hormony o których nie mam pojęcia wezmą nade mną górę. Mam wrażenie, ze wyciągną ze mnie dziecko, a ja powiem ok, czy teraz mogę iść już spać? :D
  • awatar ptasiowa: @perleperle: ciąża tyle trwa też dla psychiki. Na razie to wszystko jest abstrakcją a potem Kasiu będziesz ryczała z byle pierdów tak jak my :) Jesteś dobrą, ciepłą i wrażliwą osobą, duszą artystyczną a takie zawsze mają pełno uczucia :*
  • awatar ptasiowa: Nigdy nie jest odpowiedni moment ani na pierwsze ani na kolejne :P A dzieci i tak przychodzą kiedy chcą :) Ważne, że oboje chcecie i jesteście świadomi. Roboty jest więcej ale szczęścia jest też jeszcze więcej. U nas dwie się uzupełniają. Czego nie ma Martyna, ma Marcelka i jak nam się wydawało z samą Martyną, że nie moglibyśmy być szczęśliwsi tak teraz nie wiem co byśmy robili z samą Martynką :) Powodzenia Karola :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Wracam z młodym ze żłobka. Nie chce jechać w wózku (właściwie wózek się przydaje ostatnio tylko do wożenia zakupów i kiedy leje). Idzie z głową zadartą do góry.
- Leoś na co tak patrzysz?
- Leoś paci uciekają chmujy. Są baaaadzio wysioko. Leoś ma za małą rąćkę. Musimy wziąć dłuuuugą binę.
- Drabinę?
- Tak! Długą binę!

W końcu przyjął do wiadomości, że bina nie wystarczy. Ale stwierdził, że samolotem nie poleci, bo się boi wielkich silników
 

 
Strach w tych internetach coś napisać. Jak ktoś ma inne zdanie i prowadzi kulturalną, merytoryczną dyskusję, to jest nazwany hejterem. I na pewni zazdrości, bo jest nieszczęśliwy i nie ma co robić, więc pisze komentarze. Dobrze, że już dawno postanowiłam sobie nie komentować.
  • awatar Juliab24: Harmony? Mam zdanie zbieżne z Twoim. Ten pomysł to dla mnie tragedia totalna...
  • awatar Córka Rybaka: @Nia: nie chodzi tu o mnie. Obserwowałam tylko pewną dyskusję. I tak mi się podobały argumenty osób, które były na nie. Ale niestety ci, co byli na tak, twierdzili przewaznie, że reszta jest zazdrosna i zawistna. A można by bylo fajnie pogadać.
  • awatar Nia: Będziesz sie przejmować krytyka w necie. Po co? Szkoda zdrowia! Ja tam sobie cenie szczera opinie, często pod prąd. Na pewno bardziej niż takie ślepe przytakiwanie za nurtem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

strawberry20
 
slubne
 
Co u was? :>
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Idę z Leonem ze żłobka. Niestety dziecko zobaczyło plac zabaw i uparło się, że chce na zjeżdżalnię. Plac zabaw na zamkniętym osiedlu, nie ma ani jednego dziecka. Dwie młode babki wjeżdżały rowerem na to osiedle, więc podbiegłam, żeby złapać bramkę. Jedna z tych kobiet zeszła z roweru z pyta mnie: do jakiego lokalu?
- Słucham?
- No dokąd pani idzie?
- A czy pani jest tutaj stróżem?
- Nie, ale to jest zamknięte osiedle i plac zabaw jest tylko dla mieszkańców osiedla!
- Rozumiem. Ale nie zamierzam się pani tłumaczyć z tego czy jestem mieszkańcem czy nie, a tym bardziej mówić gdzie mieszkam. Pani nawet się nie przedstawiła.
- To ja przyjdę z ochroną!
- Bardzo proszę.

W Warszawie grodzenie osiedli przybrało jakiś absurdalny wymiar. Kiedyś czytałam, że jest ich koło 400, a w Berlinie dwa. To raz. A dwa, to uwielbiam takich aktywistów. Jak tylko te babki zniknęły za blokiem, to wyszłam z tego osiedla. Niesmak pozostał na długo.
Dodam, że sama mieszkam na ogrodzonym osiedlu, ale uważam, że te bramki i płoty nie są zupełnie do niczego potrzebne. Jeszcze żeby były zamykane tylko na noc. A tak nie da się normalnie nawet przejść przez całkiem spore osiedle. Zamiast dbać o przestrzeń publiczną, to powstają takie niczemu nie służące enklawy.
  • awatar apres: U nas jednym z tematów ma być grodzenie terenu. Mi to niepotrzebne zupełnie. Wystarczy, że plac zabaw jest ogrodzony dla bezpieczeństwa dzieci.
  • awatar Kashiunja: A cy takie wypraszanie kogoś z terenu osiedla jest w ogóle legalne? To nie jest przestrzeń publiczna? Rozumiem auto, rozumiem ulotki, ale dziecko, sztuk jedno? Rozumiem, gdyby to był wypasiony basen, na który zrzucają się wszyscy mieszkańcy. A teraz jeszcze nowa moda - prywatne mini ogródeczki przed blokami. Rozumiem, że jeden będzie siedział pod parasolem z OBI a drugi ma patrzeć. Absurd!
  • awatar pushthebutton: @Persephone: dokładnie! poza tym no brzydko wygląda po prostu no i płoty płoty wszędzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
120 zł za dwa bilety do kina plus coś do pochrupania i picia to zdecydowanie za dużo. Taniej podobno miało być z kolą w zestawie, a ja chciałam tylko skromnie wodę. Chyba dawno nie byliśmy w kinie albo kiedyś nie chodziliśmy w weekendy. Szybko drugi raz się nie wybieram
  • awatar Córka Rybaka: @apres: przed dzieckiem też korzystaliśmy z tych promocji, ale tym razem znienacka trafiła się nam opieka i bez zastanowienia pojechaliśmy :D
  • awatar Córka Rybaka: @Do jutra: drogo :/
  • awatar Córka Rybaka: @Szataniolek: my chodziliśmy do Muranowa. Uwielbiam to kino. No ale teraz braliśmy to najbliżej z pierwszym z brzegu filmem. A kręgli nie lubię, bo choć nie mam długich paznokci, zawsze je sobie łamię niemal do krwi :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Uczę Leona naszych imion (ja jestem Mama Kika, mąż to Tata Dadaś) i nazwiska. Wszystko ładnie zapamiętał, więc idziemy się pochwalić przed tatą.
- Leosiu, jak się nazywasz?
- Leoś synek.

 

 
Piekę biszkopt na tort. Młody chodzi i gada bez przerwy: mama pecie tot Leli W przyszłym tygodniu nie będzie nas w domu, więc żłobkowe świętowanie urodzin Leonowych będzie w tym. Dwa latka. No kiedy to zleciało??
  • awatar anja89: ja polecam mango -truskawka, kokos :P sprawdza sie na kazdych urodzinach. Podstawą jest przepis na tort raffaello z kwestii smaku, ale dodatkowo robie mase z masła, cukru pudru, musu z mango i tężejącej galaretki. Obłędnie dobry
  • awatar Córka Rybaka: @Kashiunja: do klubiku nic specjalnego, bo ma to być po prostu biszkopt z owocami i galaretką, zupełnie bez kremu. A na imprezę z dziadkami i resztą to jeszcze nie wiem właśnie. Szukam inspiracji :)
  • awatar Córka Rybaka: @ptasiowa: myślałam, że Wy mi powiecie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Pogięło ich nad tym morzem? 800-1000 zł za dwa noclegi w mocno średnim miejscu dla odmiany Polska centralna 280 zł hotel 4* w otoczeniu zieleni.
  • awatar Córka Rybaka: @Happy- Go- Lucky: dlatego wlasnie od lat nie byliśmy nad Bałtykiem :D
  • awatar Kashiunja: @Happy- Go- Lucky: Bałtyk jest magiczny, nawet z zimna woda i pogodą w kratkę,. niektórzy są uzależnieni i się nie dziwię.
  • awatar Happy- Go- Lucky: Znajomi właśnie wrócili z Chorwacji, 8 dni tam kosztowało ich tylko kilkaset zł więcej niż wakacje nad Bałtykiem w ubiegłym roku, w takim średnim standardzie. A i tak najdroższa była droga, bo wypożyczali auto. Pogoda, standard mieszkania, widoki bez porównania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Bunt dwulatka pełną parą. A było tak pięknie Młody ma dwie fazy: nie mama, tata albo nie tata, mama. I wtedy lepiej, żeby niepożądany rodzic nie zbliżał się na odległość kilku metrów. Wiem, że to minie. Podobno nawet lepiej dla rozwoju dziecka, że ten bunt występuje.
Ale co ja zrobię dzisiaj, jak syneczek zażyczy sobie tatę, a tata jest w Madrycie? W poniedziałek miałam przedsmak tego, jak mąż poszedł na piłkę. Leon wył przez 45 minut: nie mama, nie mama, nie mama.. A mama Bogu ducha winna co parę minut próbowała udobruchać małe, wściekłe stworzenie.. Wesoło będzie, wesoło
  • awatar Kashiunja: Już dwa lat? Szok. :)
  • awatar Pompoluch: U nas też bunt na pokładzie, a mnie to śmieszy niesamowicie. Ze wszystkim jest na nie, bo nie idziemy do domu, nie wyjdzie z łazienki, nie pójdzie się kąpać, nie będzie jeść itp. i ja mu w takich sytuacjach mówię, żeby się jeszcze położył na ziemi, wtedy będzie 100% buntu. Nie mogę opanować śmiechu za każdym razem:) a muszę przyznać, że przy starszym synu byłam chodzącą wściekłością.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Użeram się z babką, która przez Facebooka kupiła ode mnie torebkę. Zrobiłam porządki w szafie i wystawiłam rzeczy na Allegro. Większość się nie sprzedała, więc wystawiłam je na lokalnej grupie. Kasa wpłynęła rano, zaraz o godz. 9 nadalam paczkę. We wtorek zapytała mnie o nr nadania, a ja weszłam na fejsa dopiero w środę. A tam poemat o mnie, że jestem oszustką, nie odpowiadam na wiadomości i nie wysłałam rzeczy. Post wisiał 6 godzin, a moją odpowiedz admin skasował w 15 min (bo takie sprawy załatwia się na Prv). Na szczęście to nie pod moim nazwiskiem, bo coś mnie tknęło i założyłam nowy profil. A okazało się, że paczka była..awizowana, bo gwiazda jej nie odebrała.
Zniechęciłam się zupełnie do sprzedaży. Szkoda mi wyrzucić te rzeczy, bo są ładne i dobre, a po prostu mi się znudziły. Ale nie mam ochoty na takie utarczki słowne. Zadziwia mnie, już tak ogólnie, ten brak życzliwości u ludzi, spotykany tak często. Brak solidarności między kobietami. Brak empatii. To wszędzie tak, czy Polacy rzeczywiście są specjalistami?
  • awatar LadyChatNoir: Bo baby są najgorsze. To najgorszy rodzaj klientów :/
  • awatar RuiDa: Ja ostatnio wystawiam na olx odbior osobisty obejrzy jak chce wezmie jak nie to nie... a i tak ostatnio facetowi spuściłam z ceny 5dych! A ten marudzil wymyslal targowal o nastepne 2dychy wiec mu powiedzilam nie to nie jedz pan do marketu sobie kup lol i wzial od razu (rower)
  • awatar Paulin: wystaw rzeczy tutaj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jadłam wczoraj najpyszniejszy sernik na świecie. Po prostu kremowo doskonały. Nie wierzyłam kelnerowi, jak go tak zachwalał, a miał 100% racji, że nigdy nie jadłam lepszego. Tylko że za jeden kawałek zapłaciłam tyle, że mogłabym upiec całą blachę swojego
  • awatar migulinka: @migulinka: o, rzeczywiście, to sernik królewski. Spróbuję kiedyś jakiegoś przepisu i użyję masła, może wyjdzie ;)
  • awatar migulinka: @Córka Rybaka: Kojarzy mi się, że jak podawałaś ten przepis u siebie to mówiłaś, że to z jakiegoś bloga, który miał w nazwie jakieś grzybki, pieczarki czy coś...
  • awatar Córka Rybaka: @migulinka: w Żuravinie. Pyszny jest też w Charlotte i połowę tańszy ;) Nie mogę znaleźć przepisu, ale to był sernik królewski. Na pewno dodawałam do ciasta masło, a nie margarynę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zrobiłam jesienią porządki w szafie. Wyglada na to, że bardzo skuteczne, bo nie mam żadnej pary sandałów (meliski i na koturnie się nie liczą). Jak można nie mieć sandałów? Potrzebuję płaskich na już. Ale teraz to już chyba wypadałoby zaczekać na wyprzedaże?

Oczywiscie jednym okiem zerkam na mecz. Ale mam poważniejsze problemy (znaczy te sandały).

Dobry wieczór dziewczyny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

angie24
 
slubne
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Większość moich bliższych koleżanek nie ma dzieci. Jak wiecie, ja sama decyzję o posiadaniu potomka podjęłam kierując się bardziej rozumem, niż sercem. Rozważyliśmy z mężem wszystkie ZA i PRZECIW i doszliśmy do wniosku, że warto spróbować, żeby za 10 lat nie żałować. A jak będzie bardzo źle, to jakoś się przemęczymy, poprzestaniemy na jednym i najwyżej wyślemy go do gimnazjum z internatem Jak też już zapewne wiecie, bo nie raz o tym pisałam, miłość macierzyńska zstąpiła na mnie 3 dnia po narodzinach synka, kiedy to w środku nocy, jeszcze w szpitalu, słuchając cykania świerszczy zza okna, zalewałam się łzami szczęścia Gimnazja też mają zlikwidować, więc może być różnie.

Ale wracając do moich bezdzietnych koleżanek: bez przerwy mnie pytają o dwie rzeczy: czy życie z dzieckiem rzeczywiście aż tak bardzo się zmienia i jak sobie tak dobrze ze wszystkim radzę.

Drugiego pytania nie lubię, bo to czy radzę sobie dobrze, zależy od tego, do czego dana osoba to odnosi. Ja uważam, że radzę sobie bardzo dobrze, za wyjątkiem tych dni, kiedy radzę sobie gorzej a raczej kiedy mam spadek nastroju i czuję się jak .. i czuję się gorzej, niż lepiej

Poza tym wszystko jest kwestią ustalenia sobie priorytetów. Nie lubię brudnej łazienki, więc wieczorem, kiedy Leon śpi, szoruję wannę. W tym czasie nie przeglądam fejsa, ani nie oglądam Na dobre i na złe, bo po pierwsze nie lubię, a po drugie większy relaks da mi kąpiel w czystej wannie, niż patrzenie się w ekran. Leoś ma zawsze wyprasowane ubranka, jak idzie rano do żłobka, to wieczorem szykuję mu butelkę na mleko i kubeczek, żeby rano mieć więcej czasu na czytanie z nim książeczek. Za to jada obiadki ze słoików. Na wszystko czasu nie ma. Czasami jemy kupione w sklepie gotowe pierogi, ale za to w weekend pachnie u nas domowym ciastem. A ludzie mówią: kiedy ty masz czas na pieczenie ciasta?! Ale z ciebie perfekcyjna pani domu. I w drugą stronę: ja mojemu dziecku gotuję sama tylko z ekologicznych produktów! W życiu nie podałabym mu posiłku ze słoika.
Trzeba odnaleźć ten moment, w którym odnajdziemy swoją równowagę. Wtedy fajnie się żyje.


A czy życie po dziecku to zupełnie inne życie, niż to przed? Chyba aż tak zupełnie to nie (chyba że ktoś jest zapalonym imprezowiczem). Na pewno jest duuuuużo weselsze i z nowymi pokładami miłości. Z wyrzeczeniami i nowymi obowiązkami. Ale im starszy dzieciaczek, tym wszystko coraz bardziej wraca na swoje tory. Albo to my radzimy sobie lepiej. Albo Młody jest coraz łatwiejszy w obsłudze? Początki jak w przypadku wielu nowych wyzwań są ciężkie. Pierwszy miesiąc i wstawanie co 2 - 3 godziny to była masakra. Ale wszystko co złe mija i zaciera się gdzieś tam w pamięci Dokładnie tak jak mówiłyście.
  • awatar aquila: Bardzo dużo się zmienia, właściwie to życie nagle ulega takiemu przetasowaniu, przewartościowaniu. Narodziny dziecka to taki kolejny rozdział w życiu i trzeba troszkę zmienić myślenie, żeby też się nie dołować "bo teraz nie mogę tego, czy tamtego".. Zawsze mnie śmieszy jak np. w serialach rodzi się dziecko. A główna bohaterka mimo to ma czas na wszystko, jakby nic się nie zmieniło :D
  • awatar mm-wizaz: Zmienia się bardzo. Moja 3 miesieczna gwiazda daje nam czesto w kosc, nie spimy, nie dijadamy, jestesmy zmeczeni ale paradoksalnie nigdy nie bylismy szczesliwsi :)
  • awatar Angelllaj: Dzięki za ten wpis! :-) na moje dzisiejsze przemyslenia " jak to bedzie??" - idealny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dziecko skończyło w tamtym tygodniu 1,5 roku. To dla mnie szok, że w 18 miesięcy z małego kosmity, z którym nie było zupełnie kontaktu i był od nas w 100% zależny, urósł taki mądry człowieczek

Doskonale już wie, gdzie co leży w domu. Wczoraj wyciągał ze zmywarki garnki i chował je do właściwej szafki. Włos mi się tylko zjeżył na głowie, jak chwycił się za szklanki. Pamiętać - dobrze zamykać zmywarkę!

Zna wszystkie części ciała i umie je pokazać.

Umie jeść samemu rączką, trochę gorzej mu idzie z widelcem i łyżką, ale chętnie próbuje.

Rano jak widzi, że tata zakłada buty, to przynosi swoje, bo wie, że będą szli do żłobka. W żłobku nie mamy z nim żadnych problemów. Nigdy się nie zdarzyło, żeby płakał, jak go tam zostawiamy. Rzadko choruje (odpukać!) jak na tak małe dziecko i mam nadzieję, że tak zostanie Ostatnio przez 2 tygodnie ciągnął mu się katar, ale na szczęście nie było żadnej gorączki. Jedyny problem to wpuszczanie kropli i czyszczenie noska.

Przesypia całe noce. Zasypia między 19:30 a 200, ale za to zdarza się mu obudzić o 5

W końcu ma swoje ulubione maskotki, bo dotychczas nie był zupełnie zainteresowany pluszakami.

Uwielbia bawić się autkami i ludzikami od lego, na które mówi: LALA

Jest przezabawny jak zakłada moje kapcie i zasuwa w nich po mieszkaniu. Ostatnio dostał w końcu swoje

W końcu wyrasta nam z rozm. 80.

Umie powiedzieć: mama, tata, baba, nana (dziadek ), lala, bach, tak, nie, oko, koło i sto innych słów w swoim języku.

Jest małym pedancikiem i jak coś się wysypie albo rozleje to wpada w płacz, nawet kiedy nie on jest sprawcą wyrzuca śmieci do kosza i ustawia w rządku buty. Chce razem z nami odkurzać albo wycierać kurz.

Jestem nerwusem, ale złość na niego mija mi równie szybko jak przychodzi. A ostatnio zauważam już początki buntu i pokazywania własnego ja. Czasami jest trudno, ale staram się zrozumieć, że i jemu jest ciężko z emocjami, których dotychczas nie znał.

Jest dla swojej mamy najcudniejszym, najsłodszym i najwspanialszym chłopczykiem na świecie - i tak chyba powinno być
  • awatar blog.carolicious: wzmianka o małym pedanciku mnie ujęła :D to musi być rozkoszny widok :D
  • awatar Kashiunja: bardzo mądry chłopczyk
  • awatar ciepły_letni_deszcz: @Córka Rybaka: właśnie tez sie zdziwiłam bo mój ma 10 miesięcy i już wyrasta z 80 ale w sumie teraz wszystko jasne. Dzieciaki są różne. Fajny chłopak z tego Twojego leoska
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Natłok wszystkiego sprawił, że już zapomniałam o jednodniowym wypadzie z mężem BEZ dziecka do Buska. Wybasenowali się, wysaunowali, a matka w końcu spędziła pierwszą noc od urodzenia potomka bez niego właśnie. I dziecko zadowolone, i dziadkowie. O nas nie wspomnę.
Na moje bolące ramię zakupiłam sobie maść borowinową i stwierdzam poprawę (ale raczej nie od smarowania).
A w Busku mimo niesprzyjających warunków pogodowych i na dancing można pójść, i fashionistki spotkać (fuksjowe śniegowce, fuksjowe rękawiczki i fuksjowa beretka).

Besos
  • awatar Szataniolek: Zazdroszczę, ja mojego męża nie mogę przekonać, że dziecku się żadna krzywda nie stanie, jak je na jedną noc zostawimy.
  • awatar Blondinette.: No jak ładnie :) Każdy powinien się czasami wyrwać od życia codziennego. Zasłużony relaks :)
  • awatar Kashiunja: Besos :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie śpię od 4, bo nie pozwala mi na to ból ramienia. To już piąty dzień, więc chyba czas się wybrać do lekarza. Wczoraj w nocy płakałam z bólu, w dzień niby lepiej.
Tata wracając od nas utknął na godzinę w nieogrzewanym pociągu. Przy minus 12 stopniach. A pociąg na nowiutki, jeszcze pachnący fabryką.
W sylwestra chłopaki obudzili mnie na 12, bo ze zmęczenia zasnęłam. Na szczęście nigdzie nie wychodziliśmy, bo z tym bolącym ramieniem chyba bym umarła.
Kiepski ten początek roku. A mam tylko jedno życzenie na 2016 - zeby nie był gorszy od poprzedniego. Bedzie miał trudne zadanie, bo 2015 był jednym z lepszych ever!

Szczęśliwego 2016 dla Was
  • awatar Kashiunja: Szczęścia :*
  • awatar migulinka: Dla Twojej Rodzinki też wszystkiego dobrego :) Ja tam jak co roku czekam na zdjęciowe podsumowanie ;) A z ramieniem koniecznie idź do lekarza, nie ma na co czekać!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak przeżyję dziś, to już będzie z górki
  • awatar Córka Rybaka: @konserwaatystka: musiałam załatwić coś w pracy :) i załatwione. Jutro cześć druga ale już łatwiejsza plus moje ostatnie zajęcia na uczelni. Wreeeeszcie :)
  • awatar Nia: To tylko kilka godzin, na szczescie :)
  • awatar konserwaatystka: To na koniec dnia napisz o co chodzi a teraz życze miłego dnia i powodzenia !!! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak przeżyję dziś, to już będzie z górki
 

 
Dziś wieczorem kino, jutro zakupy w Biedronce, a w niedzielę obiad. I to wszystko tylko we dwoje. No nie wiem jak my damy radę gdzieś się ruszyć bez Młodego, wózka, torby z pampersami i superniezbędnymi innymi gadżetami Kochany dziadek (nie mój, Leona) przyjeżdża dzisiaj i wyprawia nas z domu. Juuupi!

Za tydzień jedziemy zobaczyć smoga wawelskiego i tym razem dla odmiany kupiliśmy bilety na Pierdolino. Mają tam przedziały dla rodziców z dziatkami, a biorąc pod uwagę ruchliwość naszej pociechy, ograniczona przestrzeń będzie dobrym wyborem Bo jeździć autem w foteliku samochodowym to pan hrabia za bardzo nie chce.

Powoli domykam zakup prezentów na święta. Tradycyjnie zamierzam nabyć wszystko jeszcze w listopadzie. Z ciekawszych rzeczy - wynalazłam stronę, na której można zamówić puzzle 1000 el (są i większe) z własnego zdjęcia. A jeszcze dwa lata temu zupełnie nie mogłam takich dostać.

Polecicie koleżance jakiś krem do twarzy? Na Vichy ma być za tydzień promo w Superpharmie. Warto wydać $ na krem Idealia? Chyba pójdę po próbkę.

A jakiś sprawdzony krem do rąk? Gdzie dostanę coś dobrego?

Piątkowe buziaki ;*
  • awatar migulinka: Do rąk Body Shop z wyciągiem z konopii :D Jest świetny, ale dość drogi jak na krem.
  • awatar tam-taram-tam: jak ja Ci zazdroszczę :) a krem to z Avonu taki czerwony
  • awatar ptasiowa: Zazdroszczę wolności :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Złożyliśmy papiery do państwowego żłobka. Ogarnął mnie pusty śmiech. Jesteśmy na 650 miejscu.

  • awatar Martusiowa mama :): @Nia: Ja zaczęłam pracować w domu a później prywatna placówka. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie na to pozwolić.
  • awatar Nia: Teraz pytanie, Jak maja sobie z tym radzic ludzie? Nie isc do pracy? Czesto to nie jest mozliwe. Prywarne przedszkola? Niania? Zrzucic sie z innymi matkami w podobnej sytuacji na nianie (domowe przedszkole)? Przerazajace to
  • awatar *klaudia*: @Córka Rybaka: @tam-taram-tam: u nas też tak nie przejdzie, że zapisze się dziecko zaraz po narodzinach. Bo co roku jest nowa rekrutacja i nowa kolejka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Pójście do pracy i jednocześnie powrót na uczelnię to była dla mnie, po ponad roku bycia z Leosiem w domu, spora zmiana. Zapomniałam już, jak to jest cały dzień siedzieć w pracy. Uzmysłowiłam sobie, co to znaczy czasami widzieć dziecko tylko godzinę dziennie. Ale nie narzekam, zaciskam zęby i odliczam do końca roku. Zostało mi jeszcze 20 zajęć. Staram się też dla męża, bo mimo zmiany stanowiska i masy zupełnie nowych obowiązków w pracy dzielnie mnie wspiera i robi co może, żebyśmy spędzali ze sobą jak najwięcej czasu.

Wydaje mi się, że nieźle sobie to wszystko poukładaliśmy i dajemy sobie radę, mimo że nikt z rodziny nam tu na miejscu nie pomaga. Na szczęście mamy znajomą nianię, która w razie problemów Leosia ze zdrowiem albo przy moich późnych powrotach z uczelni, zajmuje się na kilka godzin Młodym. Już za nami 3 choroby Leona, jedna męża i jedna moja - wszystko w ciągu 1,5 miesiąca.

Myślałam, że już jakoś pójdzie nam z górki, ale po dzisiejszej rozmowie z właścicielką żłobka, do którego chodzi Leo, wróciłam do domu i się popłakałam.

W tamtym tygodniu i na początku tego miałam od niej telefony, że Młody marudzi i nie mogą sobie z nim poradzić (ząbkowanie). Miała do mnie pretensje, że nie odbieramy go wcześniej. Na szczęście niania miała wolne popołudnia przez dwa dni i poszła po niego już o 13. Niestety lekarz nie da mi zwolnienia na ząbkujące dziecko, a przedszkolanka twierdzi, że "inni rodzice ząbkujących dzieci do żłobka nie przyprowadzają". W czwartek i piątek było już ok.

Raz na miesiąc jest u nich pracująca sobota i można oddać dziecko na 4 godziny. Dopłacamy za to do podstawowego abonamentu 50 zł i ta opłata jest obowiązkowa, nawet jeśli dziecka się w ten dzień nie przyprowadza. Taka sobota była akurat dziś i fajnie się złożyło, bo ja akurat dziś miałam zajęcia. Okazało się, że Leo był w żłobku sam. Kiedy go odbieraliśmy, pani poprosiła nas na rozmowę. W dużym skrócie powiedziała, że oczywiście chodzi jej o dobro dziecka, które jest wrażliwe, wymaga naszej większej uwagi i obecności, a w żłobku jest bardzo absorbujące. Czasami podobno jedna pani zajmuje się nim, a druga pozostałą ósemką. Mówiła też, że mimo że mamy opłaconą opiekę przez 10 godzin dziennie, to nie powinniśmy Młodego trzymać tam tak długo. Podobno inni rodzice przyprowadzają dzieci na krócej. Więc pytam jacy rodzice? Albo mający na miejscu do pomocy dziadków albo niepracujący. Więc odpowiada, że pracujący. Więc pytam na ile? Na pół etatu? No nie, na etat. W końcu z niej wydusiłam, że ma na myśli rodziców, którzy są nauczycielami. No tak, tacy rzeczywiście nie muszą zostawiać dzieci na cały dzień. Była też bardzo zdziwiona, że ktoś może pracować aż do 17 (no rzeczywiście, dodając jeszcze dojazdy w Warszawie to strasznie dziwne). A na końcu dowiedzieliśmy się, że rozważała nawet rozwiązanie z nami umowy.

Przy niej jeszcze byłam twarda i stanowczo powiedziałam, że póki co to się nie zmieni z naszej strony. Sama się podjęła opieki nad dziećmi i tak ona wygląda. Mam wrażenie, że chciałaby żeby każdy płacił za pełny pakiet za opiekę, a przyprowadzał dziecko na 2 godziny co drugi dzień Mnie nikt nie pyta, czy po pracy jestem zmęczona.
Ale jak już wróciłam do domu to się rozkleiłam. Zaczęłam się rozglądać za innymi żłobkami, ale ten jest zdecydowanie w najdogodniejszym dla nas położeniu i odpowiada nam cenowo. Postanowiłam też złożyć podanie do państwowego żłobka. A może jakoś przypadkiem uda nam się dostać? Chociaż znajoma mówi, że listy oczekujących są bardzo długie. Mam nadzieję, że uda nam się dotrwać do końca roku. Wiem, że mieszkanie z rodzicami czy teściami nie jest zbyt fajne, ale ten kto może niech doceni ich choć trochę. Dużo bym dała żeby chociaż raz na jakiś czas mieć możliwość poprosić mamę czy teściową o wcześniejsze odebranie Leosia ze żłobka.
Mojego nastroju nie poprawia też fakt, że przepadły nam bilety do Hiszpanii.
Najgorsze, że zły nastrój nie zniknął nawet po zjedzeniu bloku czekoladowego. Idę po drugi kawałek i zakopuję się pod koc.
  • awatar shelivesinafairytale: Nie żartuj...masakra. Może poszukaj jakiś prywatnych żłobków, ale mniejszych - lub prywatnych osób, jakiś mam na zwolnieniu, lub niań, które opiekują się w domu kilkorgiem dzieci. Załamałaś mnie
  • awatar konserwaatystka: Jak tak można powiedzieć do rodzica. Co ty masz zrobić według niej.. przecieżoboje z mezem pracujecie. A normalni ludzie niestety w tych czasach jeszcze dłuzej w pracy siedzą.. Wspólczuje ale nie zamartwiaj się bo to nie wasza wina. Pomyślcie nad nnycm złobkiem moze jakoś. Moja chodzi do panstwowego ale i tak kasa idzie bardzo duża uważam a czy jest lepiej ? Nie sądze. Trzymajcie się kochani :*
  • awatar Happy- Go- Lucky: To strasznie smutne, że trzeba stawać przed takim wyborem praca i dziecko w żłobku przez tyle godzin :/. No i jeszcze wysłuchiwać przy tym takich tekstów :/. Mało profesjonalne mi się to wydaje, no i na pewno nie budzi zaufania, ze z kimś takim dziecko jest dobrze zaopiekowane :/.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Ale jestem wściekła! Jutro wylatujemy do mojego brata, a mnie rozłożyło przeziębienie. Nie mam gorączki, ale poza tym chyba wszystkie inne objawy na raz Najbardziej oczywiście się boję, że Leoś się ode mnie zarazi, bo wtedy to wyjazd będzie zupełnie do dupy. A zaraziłam się przedwczoraj od koleżanki, która przyszła chora na zajęcia. Mam ochotę ją udusić. Leżę pod kocem i umieram. Dobijcie mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,18748721,biznesmen-z-olawy-przyjal-dwie-rodziny-syryjskie-zobaczylem.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Wroclaw_Wyborcza

Znajomy (na szczęście jedyny mój kontakt z nim to facebook) co chwilę publikuje na wallu teksty typu: 'wypierdalać z naszego kraju'. Ale do kościółka chodzi. Na pielgrzymki i inne tego typu imprezy również. Bo przecież prościej odmówić paciorek, niż rzeczywiście żyć zgodnie z nauką Chrystusa.
  • awatar Córka Rybaka: @perleperle: ja akurat tych politycznych nie mam. Ale będę blokować, bo aż strach wejść na fejsa
  • awatar Nia: A mnie bardzo dziwi, ze ludzie tak afiszuja sie ze swoim zdaniem. Rozumiem na piwie, w gronie kilku znajomych porozmawiac o polityce, czy wlasnych pogladach, ale FB? 150-200 znajomych, blizszych, czy dalszych, czesto ludzi powiazanych z innymi aspektami naszego zycia. Nie rozumiem... Wydaje mi sie, ze zwazywszy na mnogosc ludzi, ktorzy maja wglad na nasza sciane jakas poprawnosc polityczna by sie przydala.
  • awatar perleperle: Sama mam duzo takich znajomych. Pomału zaczynam ich selekcjonować i wywalac. Podobnie jak tych, co calymi dniami agituja jakąś opcje polityczną.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cudna niedziela razem. Zwłaszcza szaleństwa całej trójki na placu zabaw Leoś po raz pierwszy jadł dziś sam. Caaały się umazał serkiem, ale i tak się cieszę, bo do tej pory w ogóle nie chciał brać łyżeczki do ręki. Chodzi już coraz pewniej. Jeszcze mnie zaskakuje, kiedy odwracam się - a on idzie
Powoli przyzwyczajam się do trybu praca. Bardzo mi brakuje czasu spędzanego z Leosiem, ale w pracy też jest fajnie. Póki co jedyny minus to niedobra kawa
A w piątek kierunek Anglia. W końcu poznam moją bratanicę!
 

 
Trzeci dzień w pracy. Leo z temperaturą. Oby to tylko było od zębów, bo jutro nie mam go z kim zostawić. Możecie sobie wyobrazić, jak chce mi się w tej sytuacji jechać do roboty
  • awatar RudaGrazyna: Tak, początki zazwyczaj są trudne, nie potrzeba dodatkowych stresów. Trzymam kciuki za zdrowie Leosia! Buziaki dla Was! :)
  • awatar konserwaatystka: 3 maj się Kochana i oby Małemu przeszło:*
  • awatar Szataniolek: Aj, oby to były ząbki, nie potrzebne Wam nerwy na sam początek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.